Maszyny budowlane i serwis - można lepiej i taniej

Nie daj się ugotować

frog looking out of potPeter M. Senge w książce o zagadkowym tytule Piąta dyscyplina przytoczył opis bardzo starego eksperymentu:

Jeżeli spróbuje się wrzucić żabę do garnka z gorącą wodą, natychmiast będzie usiłowała z niego wyskoczyć. Ale jeśli włoży się żabę do wody o temperaturze pokojowej i nie wystraszy się jej, to będzie spokojnie siedziała w garnku. Teraz wystarczy zacząć podgrzewać garnek, stopniowo zwiększając temperaturę, aby zobaczyć coś bardzo ciekawego. Gdy temperatura wzrośnie z 20 do 25°C, żaba nic nie będzie robiła, a nawet będzie okazywała wszelkie oznaki zadowolenia. W miarę wzrostu temperatury żaba będzie coraz bardziej zamroczona, aż w końcu nie będzie się już mogła wydostać z garnka. Choć nic jej nie powstrzymuje, będzie siedziała w garnku i ugotuje się. Dlaczego? Ponieważ jej wewnętrzny mechanizm ostrzegania przed zagrożeniami jest dostosowany do nagłych, a nie do powolnych, stopniowych zmian w jej środowisku.

Ten eksperyment był opisywany już w XIX wieku. Dzisiaj jedni naukowcy twierdzą, że żaba wcale tak się nie zachowuje, podczas gdy inni twierdzą, że to zależy od temperatury początkowej wody i szybkości podnoszenia jej temperatury. Ja bym ten eksperyment przeprowadził obniżając stopniowo temperaturę. Jeśli garnek byłby dla żabki wystarczająco atrakcyjny, to nie zauważyłaby, że została zamrożona. Intuicja podpowiada, że nie tylko żaby tak się zachowują.

Uwaga! Termometr na filmie pokazuje temperaturę wody w stopniach Fahrenheita:

  • 32°F to temperatura topnienia lodu, czyli 0°C,
  • 69,4°F – temperatura pokojowa około 21°C,
  • 98,6°F – temperatura ciała człowieka,
  • a 212°F – wrzenia wody, czyli 100°C).

Żaba występująca w tym filmie nie została ugotowana, w 95 sekundzie zastąpiła ją plastikowa dublerka.

Dobrze mieć kogoś, kto w razie potrzeby pomoże nam w taki sposób.

Opis doświadczenia mocno wbija się w pamięć, dlatego traktuje się tę historyjkę jako metaforę przydatną do opisu zachowania się pracownika w warunkach komfortu.

Jak wiadomo, w sytuacji poważniejszej zmiany organizacyjnej sprawiającej wrażenie zagrożenia dla pracownika, ciało migdałowate w jego mózgu reaguje automatycznie i uruchamia cały arsenał środków obrony. Ten mechanizm można „oszukać” wprowadzając zmiany organizacyjne małymi krokami.

Natomiast gdy jest nam w miarę dobrze, ten mechanizm jest uśpiony i może dojść do samozniszczenia, jak w eksperymencie z żabą. Ani powolne podnoszenie, ani powolne obniżanie temperatury nie wywoła reakcji obronnej. Jedynym sposobem uniknięcia kłopotów jest uruchomienie kory mózgowej, czyli ewolucyjnie najmłodszej części mózgu człowieka. To niestety nie odbywa się automatycznie i wymaga zużycia sporej dawki energii (według badaczy mózg człowieka zużywa około 20% całej energii dostarczonej z pożywieniem).
Dlatego jest tak wielu ludzi niezadowolonych z sytuacji, w której się znajdują i którzy nic z tym nie robią.
A ty? Czy któryś z tych przykładów z niczym ci się nie kojarzy?

  • Starasz się od dawna nie zauważać coraz gorszego wobec ciebie zachowania przełożonego. – To tylko takie chwilowe zły humory i to się niedługo zmieni – myślisz.
    Skończysz, jak zamrożona lub ugotowana żaba. Albo raczej jak zmobingowana żaba.
  • Kierownik zajmujący równorzędne z twoim stanowisko wysyła sygnały twojemu personelowi, że niedługo przejmie twój dział, więc niech lepiej robią to, co on im każe. – To chwilowa woda sodowa. Mój szef nigdy się na to nie zgodzi – przekonujesz samego siebie.
    Skończysz, jak żaba.
  • Prezes zatwierdza kolejną procedurę napisaną przez nieznającego realiów swojego asystenta. Najbardziej zmienia ona i komplikuje warunki pracy twoich ludzi. Dowiadujesz się o tym razem ze wszystkimi. – No trudno, następnym razem na pewno ze mną skonsultuje – łudzisz się.
    Skończysz, jak żaba.
  • Dyrektor finansowy, po raz kolejny bez twojej wiedzy, poleca twojemu analitykowi pilne wykonanie nietypowego raportu. – OK. Pewnie zapomniał mi znowu powiedzieć – uspokajasz się.
    Skończysz, jak żaba.
  • Akceptujesz wstrzymanie twoich szkoleń na nie wiadomo, jak długo. – To przecież nie chodzi o mnie. Jest kryzys. Kiedyś się to na pewno nadrobi. –
    Skończysz, jak żaba.
  • Po raz kolejny zostałeś pominięty przy podwyżkach płac, ale nie robisz problemu, bo przecież i tak sporo zarabiasz.
    Skończysz, jak żaba.
  • Jesteś zaproszony przez partnera z centrali firmy na służbową wycieczkę na Oktober Fest, ale twój szef nie zgadza się na wyjazd nie podając przyczyny. – Nic się nie stało, nic przecież nie straciłem – usprawiedliwiasz szefa.
    Skończysz, jak żaba.
  • Kierownik ds. bardzo ważnych został zwolniony ponad pół roku temu. Tobie powierzono pełnienie jego obowiązków. Starasz się zasłużyć na to stanowisko, ale minęło już pół roku i już czujesz zmęczenie podwójną pracą. – Jestem jedynym kandydatem. Muszę tylko jeszcze trochę wytrwać. Na pewno szefostwo ma większe problemy na głowie – usprawiedliwiasz szefostwo.
    Skończysz, jak żaba.
  • Znowu spędziłeś pół dnia na spotkaniu wpatrując się razem z innymi w kolejne tabelki pokazujące szczegóły wykonania budżetu poprzedniego miesiąca. Wiesz, że od tego sprzedaż w następnym miesiącu nie zmieni się nawet o jeden grosz, ale znosisz marnotrawstwo twojego czasu z godnością.
    Skończysz, jak żaba.
  • Od wielu tygodni pracownicy plotkują o naruszeniu zasad etycznych przez jednego z twoich kolegów współpracowników. – To nie moja sprawa. Od tego jest szef, żeby wyjaśnić wątpliwości. Na pewno w końcu oczyści tę zatrutą atmosferę – usprawiedliwiasz swoją bierność w tak ważnej sprawie.
    Skończysz, jak żaba w niezbyt czystej wodzie.
  • Twój szef znowu chce, abyś zrobił dla niego kilka „ładnych” slajdów. A przecież jesteś inżynierem odpowiedzialnym za konkretne rzeczy, a nie obrazki – Dobrze, jeszcze ten raz to zrobię. Korona mi nie spadnie – decydujesz.
    Skończysz, jak żaba.

Dość straszenia. Aby te groźby się nie spełniły, wystarczą dwie rzeczy: a) popraw swoją asertywność; b) od czasu do czasu przyjrzyj się swojej sytuacji w pracy. Przy okazji sprawdź również, czy twoje relacje z przyjaciółmi i rodziną nie idą powolutku w złym  kierunku. A może masz jakieś oszczędności, które leżą na nieoprocentowanym rachunku? Czy twoja sprawność fizyczna przypadkiem nie jest coraz gorsza?

Najlepiej zapisz w telefonie cykliczne wydarzenie o nazwie zajrzeć na RMChciuk.pl/blog i kliknąć słowo kluczowe „żaba”. Obejrzenie filmiku z żabą w roli głównej działa jak sole otrzeźwiające. A człowiek jest chyba mądrzejszy od żaby?

Asertywności można się szybko nauczyć.

Jesteś asertywny, jeśli potrafisz wyrazić własne zdanie i emocje w nieagresywny, lecz stanowczy sposób, przy równoczesnym poszanowaniu praw i poglądów innych ludzi.

Podziel się swoimi doświadczeniami - skomentuj wpis w formularzu poniżej. Aby wysłać komentarz musisz podać swój adres e-mail, który nie będzie ani upubliczniony, ani wykorzystany do niecnych celów.
Jeśli chcesz być informowany o nowych komentarzach do tego wpisu, zaznacz pole pod formularzem.

Komentarze

  1. W czym tkwi problem nieszczęsnej żaby i każdego z nas, gdy zachowuje się podobnie do niej? Otóż, uwielbiamy pozostawać w przyjemnej, z pozoru przewidywalnej, cieplutkiej (nomen omen) strefie KOMFORTU. A okazuje się, że byłoby lepiej, gdybyśmy nieco zaryzykowali, a nawet przymusili się, i wyskoczyli ze strefy komfortu do nieznanej, nieprzewidywalnej, stresującej strefy DYSKOMFORTU. Bowiem tylko w niej człowiek się rozwija i zwiększa sobie poczucie komfortu. A pozostawanie w strefie komfortu nie pozostaje bez konsekwencji. Nieustanne pozostawanie w niej powoduje, że nie tylko przestajemy się rozwijać, ale wręcz, jak powiada moja Super Żona, …ZWIJAMY SIĘ!

  2. P.S. Na filmie żaba poniekąd doświadczyła skutków owego zwijania się, kurczenia.

    • Zgadzam się z tobą, że uwielbiamy pozostawać w strefie komfortu, bo sam należę do tej, chyba dość licznej części gatunku homo sapiens. Od dawna znam opis doświadczenia z żabą, a z książek o kaizen wiem, że łatwiej się wydostać z kipieli robiąc małe podskoki, niż przygotowując wielkiego susa. Mimo to, sam nieomal nie skończyłem, jak żaba. Twój komentarz zmobilizował mnie do poszukania wyjaśnienia. Założyłem, że mam trochę więcej kory mózgowej, niż ten sympatyczny płaz i że nie jestem masochistą. Więc dlaczego? Myślę, że prawdziwym problemem jest brak definicji komfortu i sposobu mierzenia tego stanu. Chyba rzadko się zdarza w pracy, że codziennie jest tak samo źle, lub coraz gorzej. Jeśli praca daje ci ciągle wiele satysfakcji, a tylko co jakiś czas dostajesz uderzeniem prądem, to ciągle jest to jeszcze komfort. Ale w którym momencie należy powiedzieć sobie, że minusów jest więcej, niż plusów? W tej chwili nie potrafię po inżyniersku wyjaśnić, z jakich obliczeń wyszło mi, że to już dość. To mnie martwi, bo pewnie jestem znowu w jakimś garnku z podgrzaną wodą.
      Chyba to temat na pracę naukową. A może już została napisana?
      P.S. Pozdrowienia dla Super Żony. Jeśli potrafi ustalić, w którym momencie kończy się ROZWIJANIE, a zaczyna ZWIJANIE, to Nobel murowany. W każdym razie jakaś nagroda…
      P.S. Masz niestety rację, że człowiek rozwija się strefie DYSKOMFORTU. Właśnie skończyłem czytać biografię Mozarta napisaną przez socjologa Norberta Eliasa. To jednak smutne, że geniusz Mozarta ujawnił się głównie dlatego, że prawie całe swoje krótkie życie spędził w strefie DYSKOMFORTU.

  3. Ryszard, wybacz ale chce pozostać anonimowo. Opowiedziało mi o twoim blogu niedawno, przypadkowo. Cieszę się, że dzielisz się swoimi przemyśleniami. Twoje obserwacje są zbieżne z moimi, ale postawa asertywna jest bardzo źle widziana, odbierana jest jako afront, brak subordynacji. I co wtedy, gdy masz rodzinę, kredyty, małe dzieci, a o nową pracę nie tak łatwo. Stajesz się żabą, czy tego chcesz czy nie, potem nie masz już siły by wyskoczyć, wyrzucają cię.
    Dzieki, obudziłeś moją świadomość, ze jestem żabą w wodzie o temperaturze 50 stopni. Mam szanse się jeszcze uratować. Przygotować się do zmiany i finansowo i rodzinnie, ale nie umrzeć, spalić się zawodowo, zostać wyrzuconym z nienacka.

    • Anonim, postawa asertywna rzeczywiście nie jest dobrze widziana, ale co jest alternatywą? Utrata szacunku dla samego siebie jest chyba gorsza.
      „Człowiek asertywny swobodnie ujawnia innym siebie, wyraża otwarcie swoje myśli, uczucia, pragnienia”. W pracy pozwoliłbym sobie na to, gdyby mi pozostały jakieś resztki zaufania do mojego szefa. Jeśli jest inaczej, to rzeczywiście wyrażenie swoich myśli w najbardziej asertywny sposób nie ma sensu, bo może tylko pogorszyć sytuację.
      Najważniejsze moim zdaniem, to pogodzić się z myślą, że samo już nic się nie naprawi. A więc zachować zimną krew, opracować dobry i realistyczny plan, wyobrazić sobie wszystkie szczegóły i małymi kroczkami zrealizować ten plan, czego Ci życzę.

Skomentuj

*

Proszę podać wynik: * Limit czasu ważności CAPTCHA wyczerpany. Załaduj nowy test CAPTCHA.